Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

O abdykacji króla Dreamlandu słów kilka

Choć od abdykacji Jego Królewskiej Wysokości Alfreda minęło już trochę czasu, myślę, że warto pochylić się nad tą kwestią, zwłaszcza, że echa tego wydarzenia wciąż słychać w Dreamlandzie i Elderlandzie, a nawet pozostałych mikronacjach.

Najpierw jednak pozwolę sobie na małą dygresję. W starożytnym Rzymie, a dokładniej okresie, w którym ów Rzym był republiką, istniała funkcja dwóch cenzorów. Kim byli owi urzędnicy? Czym się zajmowali? Jak możemy przeczytać w Wikipedii:

Najstarszym i najważniejszym obowiązkiem cenzorów było sporządzenie spisu obywateli rzymskich wraz z ich majątkiem (agere censum) oraz przypisanie ich do właściwego tribus, a także centurii. Dokonując spisu cenzorzy opierali się przede wszystkim na oświadczeniach składanych przez uprawnionych obywateli, którzy w tym celu wzywani byli do stawienia się na Polu Marsowym. Jednocześnie cenzorzy ustalali listę senatorów (lectio senatus) na następną kadencję. Stosownie do postanowień lex Ovinia (ok. 312 r. p.n.e.) powinni być na nią wpisywani tylko najgodniejsi mężowie wszelkiej rangi, co w praktyce oznaczało byłych urzędników. Prowadzili też spis majątków i kontrolowali wydatki państwa na cele publiczne, określali koszty prowadzenia wojen i rozbudowy armii. Ponadto ustalali listę ekwitów.

Później doszła również druga funkcja:

Drugim zakresem obowiązków cenzorów było tzw. cura morum, czyli czuwanie nad moralnością obywateli. Po stwierdzeniu negatywnego zachowania obywatela mogli poczynić przy jego nazwisku stosowną uwagę (nota censoria). Jedną z sankcji, jakie pociągała za sobą nota cenzorska było przeniesienie obywatela z tribus wiejskiej do jednej z 4 tribus miejskich. Skutkowało to faktycznym (choć nie prawnym) umniejszeniem czci przeniesionej osoby (do tribus miejskich zapisywano m.in. wszystkich wyzwoleńców). Utratę dotychczasowej pozycji pociągało za sobą także usunięcie z centurii jeźdźców i skreślenie z listy senatorów. W ostateczności cenzorzy mogli pozbawić obywatela jego praw politycznych (poprzez wykluczenie z udziału w komisjach trybusowych i centurialnych) – w takiej sytuacji nosili oni miano aerari. Od ich wyroków nie przysługiwało odwołanie. Jedyne zabezpieczenie dla osoby zagrożonej notą cenzorską stanowił wymóg, aby decyzję podjęło jednomyślnie obydwu cenzorów.

Dzisiaj cenzorzy kojarzą nam się zdecydowanie z tą drugą, a nie pierwszą funkcją. Cenzor to dla nas nie urzędnik zajmujący się prowadzeniem spisów majątkowych, list senatorów czy określających wydatki państwa, lecz pracownik aparatu cenzury, czego doświadczyć mogliśmy chociażby w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, ale niestety możemy doświadczać i dziś. W starożytnym Rzymie, a zwłaszcza pierwszym okresie jego funkcjonowania jako republiki, dominującą funkcją cenzorów była nie druga, lecz ta pierwsza z wyżej wymienionych. Pragnę również zwrócić uwagę na to, iż w republice rzymskiej cenzorzy nie byli najwyższymi urzędnikami państwowymi, lecz jednymi z mniej znaczących, czego przejawem jest chociażby to, iż nie byli w posiadaniu tzw. imperium, a więc prawa do posiadania eskorty złożonej z liktorów.

Jak niestety zdążyliśmy zauważyć podczas tego krótkiego panowania Jego Królewskiej Wysokości Alfreda, dziś role się odwróciły, zarówno w zakresie hierarchii funkcji cenzorów, jak i ich pozycji w strukturach władzy. Dziś to ci mający zapędy zakrawające na te stosowane niegdyś przez reżimy faszystowski i komunistyczny coraz częściej pełnią kluczowe funkcje w państwie – i tyczy się to niestety również rzeczywistości mikronacyjnej. Czym się bowiem wsławił najbardziej JKW podczas swojego panowania? Otóż właśnie stosowaniem takich metod, jakie były stosowane przez reżimy totalitarne.

Bo jak inaczej można nazwać usuwanie postów przeniesionych niegdyś do działu „Kosz”, wprowadzanie do prawa znanego z powieści George’a Orwella pt. „Rok 1984” mechanizmu ewaporacji czy też redukowanie obywateli do roli marionetek, których posty można usuwać uznawszy je za „niemerytoryczne” czy też „nie mające wartości poznawczej”, kiedy te ośmielą się poruszyć na scenie zwanej powszechnie forum w sposób inny, niż zażyczył sobie tego pociągający za sznurki tyran zwany dla niepoznaki królem? Wierzchnią dekoracją tortu hańby Jego Królewskiej Wysokości było niewątpliwie kompletne zlekceważenie potrzeby organizacji Święta Królestwa, a wisienką na nim – wręczenie łapówki w postaci stanu szlacheckiego sędziemu mającemu potencjalnie orzekać w jego sprawie.

Z mojej perspektywy jako nie będącego obywatelem dreamlandzkim taka postawa JKW wobec mieszkańców zasługuje na najwyższe potępienie. Zdaje się jednak tego nie dostrzegać ponad połowa obywateli dreamlandzkich, która w ankiecie na temat abdykacji, wskazała, iż rzekomo JKW Alfred nie jest niczemu winny, lecz winni są ci, którzy rzekomo zmusili go do abdykacji. Nie chciałbym tutaj pełnić roli orzekającego, po której stronie leży racja, lecz jak dla mnie wskazuje to jedynie, iż ponad połowę dreamlandzkiego społeczeństwa stanowią posiadający, podobnie jak Jego Królewska Wysokość, zapędy totalitarne.

Pozostaje życzyć Wspólnocie Korony Ebruzów tego, ażeby już nie musiała doświadczać w swojej historii podobnej tyranii – szkoda, by kraj o tak długiej i bogatej historii zgnił pod butem Alfredowi podobnych. Kończę tymczasem artykuł – zachęcam również do jego komentowania.

Casimir de Viries

2 komentarze

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *