Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Manifest optymatów trzymany w ryzach

Szanowni Czytelnicy,

Byliśmy ostatnio świadkami opublikowania przez komunistyczny aperiodyk „Trud” mocno przeinaczonej wersji tekstu przesłanego do ichniejszej redakcji przez niejakiego Marcela von Chachę. Ostatnimi dniami otrzymałem pełną, nieprzeinaczoną wersję tekstu, najpierw od redakcji „Trudu”, a następnie od samego jego autora. Wyznaję zasadę, iż znacznie ważniejsza od osoby piszącej tekst jest jego treść, która może przedstawiać mniejszą lub większą wartość. W mojej opinii tenże artykuł zalicza się zdecydowanie do tej drugiej kategorii, dlatego też podjąłem decyzję o opublikowaniu jego oryginału w ramach „Postscriptum”. Autor wyraził zgodę na publikację. Zapraszam do lektury.

 

Dnia 8 stycznia 2018 roku, nieco ponad tydzień po otwarciu korków z szampanem i świętowaniu rozpoczęcia nowego roku, prezes Sądu Królestwa, Martin Schlesinger-Asketil, Sarmata z urodzenia, a Dreamlandczyk na półetatu, wpadł na pomysł otwarcia swej nieziemsko wypucowanej buźki i wyartykułowania z niej tak zwanego manifestu optymatów.

Dwa słowa, a jak obco brzmiące. Pocznijmy nasze rozważania od słowa „optymata”, bo jest tu ono tak naprawdę kluczowe i wręcz nasączone politycznym znaczeniem mającym swoje narodziny już w starożytnym Rzymie. Aby zrozumieć, co tak naprawdę zrodziło się w głowie prezesa Sądu, Alfreda, to trzeba się cofnąć do narodzin tego zbioru politycznego działającego od drugiej połowy II wieku p.n.e. i dokładnie zestawić postulaty głoszone przez tamtejszych optymatów ze starożytnego Rzymu z tymi obecnymi zebranymi przy Jego Magnificencji, Prezesie Sądu Królestwa zrodzonymi w Królestwie Dreamlandu.

Optymaci ze starożytnego Rzymu należeli do śmietanki towarzyskiej z bogatych rodów przyczyniających się do rozwoju Senatu. Instytucji politycznej mającej na celu opiniowanie, wręcz wydawanie recenzji względem aktów prawnych proponowanych ludowi. Sprzeciwiali się demokratyzacji ustroju oraz zwalczaniu, w dosłownym tego słowa znaczeniu, tzw. popularów, czyli opozycji, na której czele stanęli dwaj bracia należący do rodu Grakchów. Tacy obecni bracia Kaczyńscy opowiadający się za dobrobytem wśród plebejuszy, czyli tzw. „dobrą zmianą”.

Popularze często wykorzystywali instytucję Trybuna Ludowego, dzisiejszego Rzecznika Praw Obywatelskich, aby interesy arystokracji nie były sprzeczne bądź nie nakładały się na siebie względem klas niższego szczebla. Ogólnie dążono do wykreowania siły odśrodkowej wzajemnie eliminującej siły napierające z obu stron, czyli popularskiej i optymackiej, a także tych, co trzymali się tylko z boku.

Zatem utworzono dwie siły. Optymaci, którzy faworyzowali tzw. nobiles, szlachetnie urodzonych i występowali przeciwko homines novi, czyli tak zwanym „ludziom nowym” nieposiadającym koneksji w rodach arystokratycznych, szlacheckich czy też magistrackich. Tych niepoprawnie urodzonych nie chcieli dopuszczać do życia politycznego kraju. Knuto intrygi, a nawet dochodziło do morderstw, zabójstw mających na celu uciszenie, wręcz wyeliminowanie opozycji, która stanowiła drugą siłę, popularów.

Ów grupa dążyła natomiast do podbojów, poszerzania granic i często ich działania miały na celu zmobilizowanie jak największej ilości osób stanowiących tzw. zgromadzenie ludowe, czyli osób decyzyjnych, mających kontakty w różnych sferach życia. Optymaci należeli do tych, co chcieli utrzymania granic w spokoju, nieruszania tego, co i tak już jest nabrzmiałe, bo należy przypomnieć, że optymaci przecież też musieli na początku te granice wyznaczyć jak nie siłą, to odpowiednimi negocjacjami z innymi krajami – my Wam to, a Wy nam tamto. Istny barter.

Czyli tak naprawdę chodziło o częste przesuwanie przesuwaka, o dodawanie odpowiednich kolorów do życia ówczesnych ludzi.

Teraz spójrzmy na postulaty tak zwanych optymatów z Dreamlandu:

1) Zobowiązujemy się do dbałości o kulturę wypowiedzi. Nie zapominamy o kluczowej roli publicznych sporów dla państwa wirtualnego, wyrzekamy się jednak ośmieszania przeciwnika i sprowadzania dyskusji do absurdu. Odżegnujemy się od epatowania wulgarnością czy tanią ironią. Poczuwamy się do odpowiedzialności za nasze słowa. Obecność w przestrzeni publicznej trolli, niezdolnych do konstruktywnego uczestnictwa w życiu społecznym, uważamy za szkodliwą; nie będziemy z nimi wchodzić w interakcje dla wątpliwej rozrywki. Uważamy za istotną dbałość o poprawność językową i formę naszych wypowiedzi.

Nawoływanie do eliminowania z życia politycznego, i publicznego chyba też, tak zwanych „homines novi”, nieszlachetnie urodzonych, pod przykrywką dbania o kulturę wypowiedzi.

(2) Stwierdzamy, że państwo — nasze wspólne dobro — oraz jego organa i urzędy zasługują na szacunek obywateli. Nie rezygnując z krytycyzmu wobec rządu, który jest naszym obywatelskim obowiązkiem, zobowiązujemy się ten szacunek im okazywać. Wyrzekamy się pochopnego oskarżania rządzących o działanie w złej wierze. Jako funkcjonariusze państwowi, deklarujemy zachowywać w naszym codziennym postępowaniu, a szczególnie w czynnościach służbowych, godność sprawowanych przez nas urzędów.

Dbałość o klasę magistracką bądź z niej się wywodzących.

(3) Spostrzegamy, że dzielenie energii pomiędzy nazbyt liczne przedsięwzięcia prowadzi do niepowodzenia każdego z nich. Podchodzimy poważnie do swoich zobowiązań wobec społeczności i wobec innych. Będziemy podejmowali się tylko takich zadań, jakie wedle naszej najlepszej wiedzy będziemy w stanie udźwignąć. Zobowiązujemy się także do szczerości i odpowiedzialności; gdy zabraknie nam sił lub woli do zrealizowania powziętych zamiarów, przyznamy to otwarcie i odstąpimy od nich.

Nawoływanie do nierobienia zbyt wiele i pozostawienia rzeczy takie jakie są przez nas, optymatów, uznawane za najbardziej odpowiednie.

(4) Poczuwamy się do wierności państwu i wspólnocie. Zobowiązujemy się kierować w naszym postępowaniu dobrem ich obu. Nie będziemy przyjmować wyższych urzędów w państwach obcych.

Pozostawanie wiernym magistratowi przez nas objętym i przez nas sprawowanym.

Jak to mówią, historia lubi się powtarzać, a manifest ogłoszony przez Alfreda, tego ex-monarchę, który niegdyś uciekł z podkulonym ogonem, dnia 8 stycznia 2018 roku postanowił wypowiedzieć wojnę tym, przed którymi niegdyś postanowił uciec gdzie pieprz rośnie. Wojna trwa do dziś, bo to od niego będzie zależało, kto i jak będzie dziś sądzony. Magistrat odpowiedni objął. Granice prawa, w których jest zakochany zostały w mocy.

Rządy optymatów doprowadzą do wielu mordów wewnątrz kraju i znaczącego wyludnienia kraju, bo popularzy według tradycyjnych nawoływań optymatów mają po prostu zniknąć, a o „homines novi” aż strach wspomnieć, bo oni się nawet nie zdążą urodzić.

Marcel von Chacha

Leave a Comment

(0 Comments)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *